Magia Świąt. Co to właściwie oznacza?

magia Świąt

Obserwuję w tym roku to, jak przedświąteczny czas działa na innych ludzi. Jak się przygotowują, co jest istotne, a o czym się zapomina. I tak ostatnio zastanawiałam się nad tym, czym dla mnie są Święta Bożego Narodzenia i co konkretnie oznaczają.

Pierwsza i najważniejsza odpowiedź nasunęła mi się bardzo szybko – to Narodziny Jezusa i o tym staram się pamiętać. To jest moja wiara i nie chciałabym Jej w żaden sposób spłaszczać, czy uogólniać. Nie wstydzę się tego, nie ukrywam, nie zaprzeczam. Jestem osobą wierzącą i zawsze mówię o tym głośno. I pomimo zakrętów i kryzysów, które ciągle mi się w tej kwestii zdarzają, staram się nie zapominać o tym, co dla mnie jest najważniejsze. Podkreślam tutaj słowo dla mnie, ponieważ każdy ma prawo do własnej opinii, do własnych przekonań i sposobu spędzania wszelkich Świąt.

Nie oburzam się, kiedy ktoś pisze, że nie obchodzi Świąt. Nie oburzam się również, kiedy ktoś pisze, że dla niego najpiękniejsza jest ta krzątanina, prezenty i pięknie ustrojona choinka. Nie wnikam w to, kiedy ktoś pisze, że nie przygotowuje się do tego okresu zbyt mocno, bo zależy mu po prostu na miłym spędzeniu czasu z rodziną. I w końcu nie wtrącam się, kiedy ktoś z wielkim zapałem opowiada, że wszystkie te przygotowania są absolutnie zbędne, bo finalnie tracimy przez to wiarygodność i nie skupiamy się na sprawach najważniejszych. Nie wtrącam się, bo najzwyczajniej w świecie guzik mi do tego. Ale swoje zdanie posiadam. I dodatkowo lubię je wypowiadać.

No bo tak naprawdę to, co dla jednego jest absolutnie niezaprzeczalną prawdą, dla innego może okazać się mało istotnym elementem. Dlatego nie lubię komentarzy typu: Teraz wszystko się skomercjalizowało! Nie ma w tym Boga! Zapominacie o tym, co najważniejsze! Skupiacie się na mało istotnych punktach! Nie mówię, że tak nie jest, bo faktycznie można odczuć zmianę, która zaszła przez te kilkanaście lat w sposobie obchodzenia Świąt. Ale czyż nie jest to każdego indywidualna sprawa? Jeżeli ja zostałam wychowana w wierze, a później w dorosłym życiu świadomie ją wybrałam, to mimo wszędobylskiego komercjalizmu pozostanę wierna sobie i swoim przekonaniom. Nie przestanę nagle wierzyć w Boga, nie zapomnę o istocie Świąt i nie wyrzeknę się tradycji. Ale… to nie oznacza, że nie mogę pozwolić sobie na przyziemne sprawy, które są z tym okresem związane.

Kurczę, przecież ja uwielbiam dekorować dom milionem gwiazdek i zawieszać wieńce już na początku grudnia. Okręcam wszystkie zewnętrzne balustrady światełkami i rozpromieniam ten smutny widok za oknem. Słucham świątecznych piosenek dużo wcześniej, niż jest to zalecane. Porywa mnie szaleństwo szukania prezentów dla najbliższych – zawsze czuję przy tym niebywałą ekscytację. Przystrajam choinkę najszybciej, jak się da, a po Świętach pozbywam się jej z domu najpóźniej, jak się da. Tak, robię wielkie, przedświąteczne porządki. Uwielbiam, kiedy dom pachnie niebywałą czystością. Szaleję na punkcie wszystkich ozdób, gapię się niezliczoną ilość minut na wszelkie dekoracje w sklepach, na witrynach, w centrach handlowych. Kupuję świąteczne skarpetki i kubki. Jestem absolutnym freakiem świątecznym, ale jednocześnie pamiętam, co ten czas oznacza i jakie wartości ze sobą niesie. I jeżeli pewnego roku coś mi się odwidzi i stwierdzę, że ni cholery nie mam ochoty na tę całą otoczkę, to po prostu przestanę to wszystko robić. I już.

Dla mnie magia Świąt przejawia się w spotkaniach z rodziną, w spędzaniu czasu z najbliższymi, w niewymuszonych uśmiechach i dłuższych niż zwykle spacerach, w szczerych życzeniach i przyjaznej atmosferze, w przebaczaniu i wydobywaniu z siebie dobra. Magia Świąt to dla mnie magia, którą roztaczamy my wszyscy – bo najważniejsi są ludzie.

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

magia Świąt

∗∗∗

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat!

∗∗∗

Jeżeli ten wpis Ci się spodobał, bądź aktywnym czytelnikiem i wyślij go w świat za pomocą przycisków, które widnieją poniżej. Z góry dziękuję!

PODOBNE WPISY

  1. Odpowiedz

    Dessideria

    26 grudnia 2015

    Tę magię najlepiej pokazałaś w swoich cudownych zdjęciach… :)

  2. Odpowiedz

    OlaD

    21 grudnia 2015

    Jedyne, co mogłabym teraz zrobić to przybić Ci piątkę! :D Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. I choć większość narzeka na brak śniegu, atakujące nas z każdej strony witryny sklepowe, Mikołaje, renifery i inne światełka, to ja po prostu na początku grudnia przepadam w zachwycie nad tym wszystkim. I chyba najważniejsze – magię Bożego Narodzenia mamy w sobie. Dla mnie to zawsze czas nieustannego wzruszenia, ogromnej wdzięczności, ciepła… I mam wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem jestem coraz bardziej świadoma i coraz bardziej przeżywam Boże Narodzenie. :)

  3. Odpowiedz

    Dorota Zalepa

    18 grudnia 2015

    Pięknie to ujęłaś! :-)

ZOSTAW KOMENTARZ