Kim jestem?

Sama zadaję sobie to pytanie dosyć często. Może zatem spróbujemy poznać się odrobinę bliżej?

Jestem pasjonatką codzienności kochającą fotografię i dobre jedzenie. 

W kuchni i z aparatem w dłoni czuję się najlepiej.
Tworzę ciepły i przytulny klimat wszędzie, gdzie się pojawię. Latem przesiaduję z lampką wina na tarasie, a zimą z książką i herbatą w ogromnym fotelu. Uwielbiam moment, kiedy mogę usiąść z kawą w kubku i rozkoszować się chwilą.

Kocham ludzi, ale do przeżycia potrzebuję samotności. Pełna sprzeczności, poczucia humoru i piegów na nosie. Piszę, bo lubię i potrafię. Uczę się żyć po swojemu i nie przejmować się zdaniem innych osób.

Codziennie walczę o motywację do działania i spełniania moich wielkich ambicji.
Moim miejscem w Polsce jest Karpacz, ale najbardziej na świecie marzę o Nowym Jorku.

Jestem paradoksem.

W moim zdrowym odżywianiu bez wyrzutów sumienia znajduję miejsce na lody i croissanty. Dla innych jestem gotowa poświęcić bardzo dużo, ale największy kawałek ciasta zostawię dla siebie.

Empatia wylewa mi się uszami, ale czasem potrafię zachowywać się egocentrycznie. Kocham ludzi, ale do przeżycia potrzebuję samotności.

Jaka jestem?

Kocham fotografię.

Aparat to przedłużenie mojej ręki. Uczucie, kiedy jestem w transie tworzenia nowych zdjęć jest nie do opisania. To moja największa pasja.

Gotuję.

Wychodzi mi – wiem, bo przecież mam smak. Ale piekę już mniej. Nie to, żebym tego nie lubiła. Po prostu mi nie wychodzi, ot co. Tyle, co ja zakalców i zwarzonych mas w życiu przerobiłam, to nikt nie doświadczył.

Uwielbiam pisać i efekty są całkiem niezłe, ale nigdy nie potrafiłam się pięknie wypowiadać.

Mam zbyt wiele pomysłów spisanych na kartce i problem z ich realizacją. Jestem typową marzycielką. Bujam w obłokach, chodzę po chmurach. Wierzę mocno, że da się w życiu osiągnąć wiele. Nie lubię marudzić i nie znoszę kiedy inni to robią. Uczę się doceniać każdą chwilę, a uczennicą jestem sumienną.

Dzięki mojemu psu chodzę regularnie na spacery. Jem zdrowo, ćwiczę wciąż za mało.

Jestem dzieckiem lata, słońce kocham bezwarunkowo. Najbardziej jednak lubię, kiedy jest gorąco, ale pochmurnie i wietrznie. Paradoks.

Topię się w fotelu z książką, zarzucam nogi na oparcie i czytam. Zawsze albo za mało albo za dużo. Nigdy nie wiem, kiedy skończyć. Powiedzenie “jeszcze jeden rozdział” jest historią mojego życia. Nie wyobrażam sobie swojego świata bez literatury.

Piję kawę codziennie, ale nie jestem uzależniona. Potrafię bez żadnych problemów z niej zrezygnować, ale nie chcę. W jednym z odcinków Grey’s Anatomy Meredith powiedziała do Dereka bardzo trafne zdanie:

I can live without you, but I don’t want to.

Taki sam mamy związek z kawą. Och, co ze mną robi ten zapach i wizja kilku minut spokoju. Magia.

Pół litra zielonej herbaty przed snem też lubię łyknąć.

Tańczę do utraty tchu.

Moim miejscem w Polce jest zdecydowanie Karpacz. Zostawiłam tam serce przy okazji pierwszej wizyty i od tamtej pory wracam regularnie. Ale najbardziej na świecie marzę o Nowym Jorku i to do tego miasta codziennie wzdycham. Mam prawdziwą obsesję na punkcie tego miejsca. Nie polecam rozpoczynać ze mną konwersacji na ten temat, bo jak Boga kocham – zagadam Was na śmierć.

New York is always a good idea, right?

Kocham moment, w którym czuję ciepły wiatr na twarzy. Taki banał, prawda? A ja się jednak zachwycam.

Banałem jest też świeżo zaparzona kawa, pokrzepiający uścisk dłoni, delikatny ukradkowy uśmiech i porozumienie bez pomocy słów. Banałem jest spokojny wieczór z dobrym jedzeniem i ulubionym serialem, lampka białego wina i koc niedbale zarzucony na nogi.

Jaram się życiem na całego.

Przynosi mi szczęście rosa na trawie o poranku, poranny koncert ptaków. Jestem najszczęśliwsza, kiedy wytargam na ogród lub taras swoje poduchy, lampeczki i przycupnę tam z herbatą i książką.

Zakładam na głowę wianki z kwiatów i biegam w sukience po polach. Nieustannie zachwycają mnie zachody i wschody słońca, chociaż te drugie oglądam zdecydowanie rzadziej, bo spać lubię zwłaszcza o poranku.

Randkuję z mężem w każdy piątek. Spotkania z przyjaciółmi przywracają mi spokój ducha. Jestem jedynaczką otoczoną przez grono ludzi, którzy mnie kochają.

We wszystkim staram się odnaleźć złoty środek. Wierzę, że dobro do Nas wraca. Lubię dawać i dzielić się z innymi.

Wierzę w Boga, który daje mi siłę walczyć z przeciwnościami losu. Kiedy tonę, On bierze mnie w ramiona i wyciąga na brzeg.

Dziękuję, że jesteś.