Moja lista najpiękniejszych słów…

Na początku małe ogłoszenia parafialne. Znacie Ulę, która prowadzi bloga Sen Mai? Tak? To świetnie! Nie? To powinniście! Ula jest bardzo pomysłową, kreatywną i sympatyczną osobą, a jej blog przepełniony jest pozytywnymi treściami. Dowiedziałam się kilka dni temu o wyzwaniu blogowym, które postanowiła zorganizować. Zdecydowałam się wziąć udział w tym przedsięwzięciu, no bo to i zabawa przednia i ludzi ciekawych można poznać. Generalnie same korzyści, więc czemu się wzbraniać. Wyzwanie trwa 5 dni i chodzi w nim o to, że na każdy dzień jest przydzielony temat postu, który mamy opublikować. Kreatywne, pomysłowe, skłaniające do myślenia, a przy okazji możecie mnie bliżej poznać. Genialne! To tak tytułem wstępu. Przejdźmy zatem do rzeczy.

Dzisiaj ujawniam Wam listę moich ulubionych słów. Zamieściłam je jak widzicie powyżej na tle, które sama zmajstrowałam  (cóż za talent graficzny – zdecydowanie niezaprzeczalny). Słowa są różne, przeróżniejsze. Są takie inne, nie łączą się prawie ze sobą, a jednak razem tworzą mój ulubiony zestaw. Każde słowo ma swoją historię, żadne nie pojawiło się tu przez przypadek. Uwielbiam te, które mają miękki wydźwięk, są miłe dla ucha, delikatne w wymowie. Lubię to. Lubię swoją listę. Lubię te słowa. Lubię o nich myśleć i je wypowiadać. I Was lubię (to w ramach lizuskiej powinności).

Po więcej zapraszam już jutro (w sumie to dzisiaj – kto normalny dodaje post po północy?). Kolejne zadania w wyzwaniu, kolejne porcje informacji o mnie. Może będzie ciekawie, może nudno. Zapewniam o jednym – będzie “jakoś”, a to już pół sukcesu :)

PODOBNE WPISY