Wysokie Łąki – mały raj na mapie Polski

Siedzę w swoim ukochanym fotelu, właśnie skończyłam obrabiać zdjęcia do tego wpisu. Każdy kolejny kadr przenosił mnie ponownie do uroczego domku, w którym spędziliśmy kilka dni z okazji moich urodzin. Znowu słyszałam ogień w kominku, czułam jego ciepło. Znowu siedziałam na tarasie i wpatrywałam się w zarys gór, który delikatnie rozmywał się z kolorem nieba. Znowu czułam tę lekkość w sercu i miałam czysty umysł.

Na chwilę znalazłam się w miejscu, które okazało się być idealne w każdym calu. Potrzebowałam spokoju, kontaktu z naturą, grzania stóp opartych o kominek z prawdziwym ogniem. Potrzebowałam przypomnieć sobie, jak bardzo cieszy mnie każdy łyk kawy i każda strona książki. Potrzebowałam po przebudzeniu otworzyć na oścież okno i znowu zachwycić się widokiem drzew, które powoli zaczęły przybierać barwę złota. Potrzebowałam ciszy, żeby usłyszeć własne myśli, potrzeby, wątpliwości i czasu spędzonego z ukochanym człowiekiem.

Wszystko to znalazłam w domku na wynajem Wysokie Łąki w Kowarach.

Domki znałam już z polecenia znajomej i wiedziałam, że to sprawdzone miejsce. Widziałam oczywiście zdjęcia, byłam w kontakcie z właścicielką. Nie miałam jednak pojęcia, że ten adres okaże się jednym z najlepszych, jakie mieliśmy okazję odwiedzić. Nawet nie chodzi o to, że to miejsce sprostało Naszym oczekiwaniom, bo zazwyczaj jesteśmy zadowoleni z moich rezerwacji. Tutaj ogromną rolę odegrały nasze odczucia. Od razu po przekroczeniu progu, kiedy to już zebraliśmy szczęki z podłogi, poczuliśmy się jak u siebie. Zero skrępowania, tylko szeroki uśmiech od ucha do ucha. Ale to było spowodowane kilkoma czynnikami, o których napiszę poniżej.

Jeżeli czytaliście stronę „o mnie” to wiecie, że często wracam do Karpacza. Na ten moment to takie moje miejsce na mapie Polski, w którym lubię spędzać czas. Mam swoje ulubione szlaki i miejsca. Sprawę ułatwia fakt, że mamy stosunkowo blisko do górzystych terenów i na takie chwilowe wyjazdy Karpacz  sprawdza się idealnie. Ale jeżeli mam być szczera, już w tamtym roku miałam problem ze znalezieniem przyjemnego miejsca. Hotele, hotelami. Najlepiej sprawdzają się w Naszym przypadku przy okazji wyjazdów za granicę, chociaż i tak zawsze organizujemy wszystko na własną rękę, więc decydujemy o każdym szczególe. Natomiast wracając do Karpacza – mam wrażenie, że trudno jest znaleźć tam urokliwe miejsce, jakiś domek, wyjątkowy pokój.

W tym roku zależało mi na tym, żeby nie iść na żadne kompromisy. Wymarzyłam sobie taras, widok na góry, kominek i piękny wystrój. Nie znalazłam niczego, co po spojrzeniu na ofertę mogłoby mnie zachwycić. I nagle przypomniałam sobie o miejscu, w którym była moja znajoma. Jeden minus, który notabene okazał się później plusem, to odległość od Karpacza. Tylko kilka kilometrów. Stwierdziliśmy zatem, że nie będzie dla Nas żadnym problemem, żeby dojechać gdziekolwiek, to zaledwie kwestia kilku minut jazdy samochodem. I tak wylądowaliśmy w miejscowości Kowary, w której odkryliśmy Nasz mały raj.

Wysokie Łąki to szeregowe domki do wynajęcia. Jest ich w sumie cztery, natomiast w jednym z nich mieszkają właściciele z rodziną. Odpowiem od razu na pytanie czy jest to komfortowa sytuacja. My nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń w związku z tym. Nikt Nam nie przeszkadzał, nikt nie wchodził w drogę. Czuliśmy się bardzo swobodnie, a Nasza prywatność zdecydowanie miała się dobrze.

Między tarasami rosną drzewka, które w pomysłowy sposób oddzielają również przestrzeń między domkami, a tym samym między gośćmi. Przez cały pobyt jedliśmy śniadania na tarasie, ja drugi dzień wyjazdu spędziłam tam kilka godzin wylegując się na leżaku i nikt mnie nie widział, ponieważ drzewka skutecznie to uniemożliwiały. Prosty pomysł, a jaki przydatny i piękny. Pozostając w sferze piękna, całe otoczenie ozdabiały prześliczne, kolorowe kwiaty. Właściciele dbają o każdy szczegół. Drewno na zewnątrz jest poukładane, trawnik równiutko skoszony, całe miejsce ogrodzone jest drewnianym płotem, co nadaje niesamowitego klimatu. Na płocie znajdziecie karmnik dla ptaków, co bardzo mnie rozczuliło.

Dzieci nie będą się nudzić, ponieważ właściciele zadbali o mini plac zabaw. Drewniany domek, piaskownica, huśtawki, piłki. Nie tylko dzieci się ucieszą. My niewiele myśląc wbiegliśmy na bosaka na trawę i zaczęliśmy grać w siatkę. Luby dorwał piłkę i trochę ruszył nogi, a ja wyhuśtałam się za wszystkie czasy.

Zachodzące słońce o tej porze przepięknie oświetla szczyty, przez co widok z domków podczas złotej godziny jest wprost oszałamiający. W związku z tym, że zdjęcia wyrażają więcej niż tysiąc słów zapraszam Was na spacer po ogrodzie.

Jeżeli miałabym opisać wnętrze domku jednym słowem, brzmiałoby ono „przytulnie”. Przepiękny wystrój, dużo drewna, kominek, cudowna kuchnia, wspaniałe widoki z okien. Właściciele zadbali naprawdę o wszystko, dzięki czemu można poczuć się jak u siebie. W kuchni znajdziecie ekspres do kawy i filtry, talerze, kubki, filiżanki, wszystko co jest potrzebne do przygotowania i podania posiłków. Co bardzo ważne – są też oczywiście lampki do wina i korkociąg. To oczywiście były pierwsze rzeczy, które sprawdziłam. Wiadomo.

Łazienka w pełni wyposażona, w sypialniach bardzo wygodne łóżka i pojemne szafy, plus prześliczna pościel. Drewno do kominka jest na miejscu, zapalniczki, podpałka spokojnie czekają w specjalnym pudełku. Nie ma się co rozpisywać, niech rekomendacją będzie to, że znaleźliśmy w wyposażeniu domku wszystko, o czym akurat pomyśleliśmy i czego potrzebowaliśmy.

Zbliżając się do końca muszę napisać o jednej, niesamowicie istotnej kwestii, która okazała się kropką nad „i”. Najpierw pomyślałam, że powinnam wspomnieć o tym na samym początku, ale doszłam do wniosku, że to będzie taka perełka na zakończenie i przyjemne dopięcie całości klamrą. Mianowicie chodzi o ludzi, którzy to miejsce tworzą. Właściciele tych domków okazali się być przesympatyczni, pomocni, mili i niezwykle taktowni. Miałam poczucie, że z każdym ewentualnym problemem mogliśmy się zgłosić do Państwa zgłosić.

Wyobraźcie sobie, że w dniu moich urodzin, kiedy wróciliśmy z gór, Pani Joanna zapukała do Naszych drzwi, złożyła mi serdeczne życzenia i wręczyła wino pochodzące z winnicy swoich znajomych. Byłam tak zaskoczona, że prawie się rozpłakałam. Kompletnie się tego nie spodziewałam. A wszystko dzięki temu, że Pani Joanna zerknęła na umowę i wyczytała datę moich urodzin. Wspaniały gest, który będę wspominać z ciepłem w sercu.

To wszystko złożyło się na moją decyzję o napisaniu tego wpisu. Mogłam przecież wspomnieć przelotnie o tym miejscu na Instagramie i to by wystarczyło. Mam jednak nieodparte wrażenie, że Ci Państwo i ta sielanka, którą stworzyli i nadal tworzą zasługują na coś więcej. I tak z mojej wdzięczności powstał te post. Bo lubię doceniać ludzi z pasją.

Z wielu powodów to był mój najlepszy wyjazd urodzinowy. Jednym z nich niezaprzeczalnie była decyzja o zatrzymaniu się w Wysokich Łąkach. To miejsce okazało się spełnieniem mojego małego marzenia i idealnym dopełnieniem Naszych planów. Nie mamy żadnych wątpliwości, że jeszcze nie raz wrócimy do „Naszego” domku.

∗∗∗

Jeżeli ten wpis Ci się spodobał, bądź aktywnym czytelnikiem i wyślij go w świat za pomocą przycisków, które widnieją poniżej. Dziękuję!

PODOBNE WPISY