Kasza jęczmienna z marchewką, papryką i fasolą. Mój comfort food.

kasza gryczana z marchewką, papryką i fasolą

Są dania, które fundują Nam darmową podróż do przeszłości. Dzieciństwo, beztroska i prawdziwy smak jedzenia. Są dania, dzięki którym czujemy ulgę, które wyzwalają w Nas dobre emocje i robi Nam się ciepło na sercu. Są w końcu dania, po których czujemy się po prostu błogo.

Słyszeliście o comfort food? Jest to hasło modne, nośne i dosyć popularne. Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, co ono dla mnie tak naprawdę znaczy.

Myślę, że comfort food wiąże się ściśle z ideą slow food, o której na pewno kiedyś napiszę. W obydwóch przypadkach, najogólniej mówiąc, chodzi o czerpanie radości z jedzenia. Ja jednak nie posługuję się na co dzień górnolotnymi pojęciami, nie przywiązuję wagi do tego, wedle jakiego dokładnie nurtu gotuję i spożywam posiłki. Nie zmieniłam swojego podejścia pod wpływem mody (choć uważam, że moda na „slow” jest bardzo fajna), wręcz przeciwnie. Przygotowując jedzenie z sercem na dłoni, pięknie je podając, celebrując posiłki okazało się, że wpisuję się w ramy wszechobecnego trendu. Jest mi z tym dobrze, ale cieszę się również, że byłam taka od zawsze (z jedną małą przerwą), jeszcze długo przed tym, kiedy na salony wbiło się hasło slow food i comfort food.

Nie oznacza to, że nie lubię przypisywać swoich potraw do odpowiednich kategorii, bynajmniej. Mam pozycje w swoim domowym menu, które idealnie wpisuję się do idei comfort food. Dla mnie jest to po prostu jedzenie, które poprawia mi nastrój, po którym z błogim uśmiechem na twarzy odchylam się na oparcie krzesła, czy sofy i dosłownie przestaję myśleć. Wiecie, w jaki sposób lubię jeść, kiedy w grę wchodzą, te czyniące cuda, potrawy? Z dala od stołu. Tak! Siadam na kanapie, podciągam nogi, na kolanach kładę talerz, który prawie dotyka mojej twarzy i jem. A bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że oddaję się rozkoszy, jaką niesie ze sobą pochłanianie kolejnych kęsów tego wspaniałego jedzenia.

Mogłabym pisać wiersze o jedzeniu… serio!

I tak właśnie sobie jem, kiedy mam na to czas, ochotę i przede wszystkim odpowiedni nastrój. Taki rodzaj jedzenia mnie podbudowuje, wracają mi siły i pozytywne myślenie. Są jednak dni, kiedy comfort food ratuje mnie z sideł negatywnego myślenia, które sama sobie narzuciłam. I czasem, kiedy wszystko się wali, cały dzień się sypie, a sprawy rozkruszają się jedna po drugiej, to czekam tylko na powrót do domu i uspokojenie się podczas gotowania.

To jest właśnie ta magia. Po całym beznadziejnie przeżytym dniu mam pewność, że może on się dobrze i smacznie skończyć. Bowiem przygotuję jedzenie, które doprowadzi mnie do stanu szczęśliwości.

Kasza jęczmienna z marchewką, papryką i fasolą jest dla mnie w tym względzie absolutnym pewniakiem. Jest szybka w przygotowaniu, więc po trudnym dniu nie muszę stać jeszcze dwóch godzin przy kuchence. Jej smak rekompensuje mi wszelkie wcześniejsze niedociągnięcia i utrudnienia. Mogę wyrzucić chociaż na chwilę wszystkie złe myśli galopujące po mojej głowie. Uświadamiam sobie, że jeżeli trzymam właśnie w dłoniach coś tak pysznego, tak ciepłego i tak uspokajającego, to chyba nie może być aż tak źle, prawda?

Comfort food przywraca mi poczucie bezpieczeństwa, ot co.

Kasza jęczmienna z marchewką, papryką i fasolą

kasza gryczana z marchewką, papryką i fasolą

kasza gryczana z marchewką, papryką i fasolą

kasza gryczana z marchewką, papryką i fasolą

kasza gryczana z marchewką, papryką i fasolą

Składniki:

  • 200 – 300 g kaszy jęczmiennej ( w zależności od potrzeb)
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 małe marchewki
  • 3 małe papryki czerwone (lub 2 większe)
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 passata pomidorowa (500 g)
  • 1 szklanka wody
  • 1 puszka fasoli czerwonej
  • 0,5 puszki kukurydzy
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • kilka kropel sosu chili
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz

Do podania:

  • ser feta

Sposób przygotowania:

Kaszę gotuję zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Na dużej patelni podgrzewam oliwę z oliwek wraz z pokrojoną w kostkę cebulą. Podsmażam kilka minut, następnie dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek. Po około 30 sekundach wrzucam starrą na małych oczkach marchewkę oraz umytą, oczyszczoną z ziaren i pokrojoną w kostkę paprykę. Przyprawiam suszonymi ziołami, octem balsamicznym,sosem chili, sosem sojowym oraz solą i pieprzem. Smażę całość kilka minut na średnim ogniu. Po tym czasie dodaję pomidory, passatę i wodę (z przepłukania wnętrza puszkipo pomidorach) i wszystko gotuję przez kolejne 5 minut bez przykrycia, żeby sos delikatnie się zredukował. Na koniec wsypuję fasolę i kukurydzę, które uprzednio wypłukałam na sicie(w szczególności fasolę). Sos pozostawiam na ogniu jeszcze przez około 2 minuty.

Danie posypuję pokruszonym serem feta.

Smacznego!

∗∗∗

A Wy przygotowujecie w swoich domach dania, które mogłyby wpisać się w nurt comfort food? Jestem bardzo ciekawa Waszych potraw, które przynoszą Wam radość!

∗∗∗

Jeżeli ten wpis Ci się spodobał, bądź aktywnym czytelnikiem i wyślij go w świat za pomocą przycisków, które widnieją poniżej. Z góry dziękuję!

Tagi:

PODOBNE WPISY

  1. Odpowiedz

    Healthy Life Connoisseur

    16 października 2015

    SUper:) spróbuję w tym tygodniu

  2. Odpowiedz

    Grażyna Anna

    16 października 2015

    Nie żebym się czepiała (uwielbiam kaszę), ale na zdjęciu to chyba nie jest kasza gryczana :)

    • Odpowiedz

      Jola Piasta

      16 października 2015

      Kasza gryczana tak mocno wbiła się w mój kuchenny słownik, że bez zastanowienia napisałam jej nazwę, zamiast jęczmiennej :D Dzięki za spostrzegawczość, już wszystko jest poprawione! ;)

      • Odpowiedz

        Grażyna Anna

        16 października 2015

        OK, a przepis wygląda smakowicie – wypróbuję w weekend :)

ZOSTAW KOMENTARZ